|
List tygodnia z czasopisma "Wysokie
obcasy"
Minęły trzy lata. Dorabiam w pogotowiu, wypracowuję drugi etat dyżurami. Powoli kupuję coś do domu. Nawet nie myślę o samochodzie czy wczasach za granicą. Znajomi dają mi ubrania, trochę kupuję w sklepach z odzieżą używaną. Modlę się, bym mogła dalej pracować, marzę, by pod domem przestały jeździć samochody. Co należało zrobić? Otóż w wieku trzydziestu dwóch lat robić karierę zawodową nawet wbrew sobie. Na pewno też nalegało wyegzekwować pomoc od męża, choćby pensję dla pomocy domowej. A może szybko budować dom? Doświadczenie uczy, że domu się nie zostawia nawet ze starą żoną w środku. Dom ostoją trwałości małżeństwa? Mam dla pani dużo szacunku droga młodsza koleżanko. Niech pani nie ufa, pracuje i oszczędza na swoje konto. Ewa Milksche, Zabrze |