W lesie gwiazd, tych, co zgasły,
i tych co migocą,
Kopię skarby, lub szperam na dnie
morskiej fali.
Sterałem życie w szrankach tych,
co zwyciężali,
I tych, co legli w bojach nie wiadomo
o co.
W górskie schodzę wąwozy, zaglądam
w szczeliny
Skał, przetrząsam jaskinie, i błądzę
jałowo,
I gubię się, i szukam jakiejś okruszyny
Tworzywa spod Twej kielni odprysłej,
Jehowo,
W dniu, gdyś stawiał firmament...-
by w gwiazdy na nowo
Dźwigać gmach mego serca, co pada
w ruiny!