Mięknie bryła od żaru wieczystych
płomieni,
Kształtując się pod gromem nieustannych
młotów
Ogniami tęcz mistycznych krwawi
się i mieni...
Rychło - widzą Olbrzymy - będzie
trud ich gotów.
Huczy piec, w mroku Wieczność łunę
siejąc jasną,
Drżą kowadła, spod młotów skry padają
grzmiące,
Lecą w przestrzeń bezmiarów, świecą
się i gasną...
Jedna z tych skier - to nasze nieobjęte
Słońce